
We Francji, w Tuluzie, "różowym mieście", trafiłem na fantastyczną rzecz : Fete de la Musique;
od 1982 roku, każdego 21 czerwca w całej Francji, od zapadłych wiosek po metropolie, tej nocy KAŻDY może grać na ulicy, wszystkie konfiguracje, każdy rodzaj muzyki, trzeba tylko znaleźć kawałek wolnego chodnika i rozstawić sprzęt, od wielopokoleniowych rodzinnych bandów grających Beatlesów, przez fankujące kapele, metalowe grania po miniaturowe techno party mieszczące się w podwórkach, wszystko, super klimat, dlaczego u nas tak nie ma...?