piątek, 17 sierpnia 2007

:-)

***

Madryt mnie wykończył, fizycznie i psychicznie, dziki tłum ludzi, tysiąc samochodów na metr kawadratowy, huk i zamęt, a nad całym tym bajzlem lata policyjny helikopter z wielką kamerą...totalitarny koszmar

z drugiej strony to w Madrycie spotkałem gościa, który półtora roku temu zaczął się uczyć polskiego i dziś już mogliśmy sobie uciąć pogawędkę o poezji p. Białoszewskiego...po polsku
nieprawdopodobny...:-)

Brak komentarzy: