piątek, 28 września 2007

wyjazd co prawda skrajnie niskobudzetowy z definicji, ale szampan nad ranem tez sie zdarza

sao paulo


la boca

Kachna Od Salatek

stare cos
chyba suwnica
albo most zwodzony
cholera wie...
bliskie spotkania 3 stopnia....
kawa po poludniu
niektorzy korzystaja z okazji i zaliczaja 4 tys kcaloryczny deser....
te kolory
...
w ba kazdy kundel jest szczesliwy

sprzedawal miniaturki siebie samego
...
parszywa robota...

¨¨¨¨

luka jak zywy

la boca
w sumie cholernie dziwne miejsce
jesli wypuscisz sie dalej niz kwartal malniety w kolorki w imie wzrostu ruchu turystycznego, dobrzy ludzie cieplo cie ostrzegaja, cobys predko wracal, zanim stracisz aparat, portfel, zdrowie i wiare w rozne rzczy...

wieczor wczesniej fundnelismy sobie lekcje tanga, wiec w sumie byle co nam nie zaimponuje....

yerba mate o poranku
jestesmy fanami
weteran keczua , ania i wyzej podpisany;
gosc przygadal rudej od Ciuchci, do tej pory nie wiemy, o co chodzilo...
luka w ekstazie
profesjonalny masaz lba
san telmo
bardzo duzo dobre dzielnica
w ba jest wszystko
chaos, rzecz jasna
ale jakis taki fajny...

jest dobrze:)
walkin in BA
w buenos wiosna, klimatem wielkanocnym wrecz zalatuje...:)
BA
z danielem z wiednia w buenos, 10 lat pracy, worek oszczednosci i pol roczny trip po Am pd:)
28 godzin w busie miedzy floripa i buenos
po 10 godzinach zaczelismy urzadzac wnetrze....
bylo ciezko , ale dalesmy rade, w niezlej formie w sumie:)
ogolne zmeczenie materialu

proby porozumienia
Anie wyrzucilo na brzeg....
samba!
w przygotowaniach bralismy czynny udzial...

chlopaki do sprawy imprezy podeszli nader powaznie...
rzecz byla rozpracowanan w skali sztabowej...
zaden kontakt nie pozotstal nie zabezpieczony:)