środa, 14 marca 2007

tyle tego dobrego, że soundtrack mam za darmo
przychodzi sobie , siada i gra
całkiem ładnie nawet

miło posłuchac, gdy czas się dłuży
słońce świeci, wiaterek wieje, a ten ciągle gra

ja sobie słucham, nie powiem, muzykę lubię

a on gra sobie te cztery kawałki, te same, ale co tam, ładne są , złego słowa nie powiem

słucham tak sobie cały dzień
ładnie gra te cztery pioseneczki
sześć godzin dziennie słucham,
to samo ciagle , co prawda, no ale nie ma co, nieźle gra

w kółko to samo gra
cały dzień słucham
bardzo ładne

Jezus Maria, kiedyś ukatrupię dziada...







***
z pobieżnych rachunków wynika, że samo "El condor pasa " w wersji unplugged wysłuchałem już 98 razy
to może człowieka zmienić...

6 komentarzy:

adam pisze...

To chociaż Ty rozumiesz co to znaczy, jak jakiś "debilny mordo-wydzierca" zasiada na chmielnej akurat pod moim oknem, i wyje do ludzi setny raz beznadziejnie wykonywane kawałki. Już sie boje jak nadejdzie lato. Gdyby oni jeszcze znali chociaż cztery kawałki.

Anonimowy pisze...

a ktory z was wiecej zarabia ?
Kuba moze warto sie przekwalifikowac?

Anonimowy pisze...

No właśnie - podejrzewam, że dochodzi tu do procesu nazywanego "triangulacją". O co się mianowicie rozbiega - już tłumaczę. Chodzi o to że gdybyście siedzieli daleko od siebie to pewnie przyciągalibyście mniej turystów (co odbijać tez mogłoby się na tym o czym wspomniał szopek - czyli na dziengach). Tzn w takiej sytuacji suma wartości osobnych i indywidualnych dawała by mniejszy wynik niż działanie w tej dość upierdliwej "symbiozie". Także w jakimś sensie ten ziomuś może i Ci pomagać. W sumie i Ty klepiesz te tramwaje (przynajmniej na zdjęciu) z metra. Tu oczywiście jestem troszkę krzywdzący bo jednak natura Twoja każe ci unikać monotonnej nuuudy. Tak czy siak wiadomo - lepiej samemu grać i innym przeszkadzać ;) niż (TWÓRCZO!) nieszkodliwie i niewinnie multiplikować szynowce.

O triangulacji daje tu linka żeby nie było, że skonfabulowałem. Ja jak piszę to wiem co mówię ... hrm hrm ... co piszę - znaczy się :)

http://www.pps.org/info/placemakingtools/casesforplaces/11steps

Pozdro chuopaku

Anonimowy pisze...

PS: ...oczywiście chodziło mi o to, że lepiej przeszkadzać niż tego słuchać :] ... a Twoje akwarele zajebiście mi się podobają :)

kuba jasiewicz pisze...

cóż, narzekałem i narzekałem, i w końcu mam za swoje... pojawił się drugi mistrz gitary, tym razem fan i piewca bossa novy, więc efekt jest taki, że albo cholerny kondor leci i dolecieć nie może albo laska z Ipanemy łazi wte i wewte, jakby już kompletnie nie miała co robić...
poza tym obydwaj są w porządku i można pogadać, głównie o tym, jak biznes danego dnia idzie...:-)
***
co do zarobków to ciężko stwierdzić, ale myślę, że moje są conajmniej takie same, a jak się trafi dobry dzień i dużo turystów obdarzonych dobrym smakiem (!) i świadomością (!!:)) to zdecydowanie wyższe...:-) poza tym ja lubię malować, chociaż zdaje sobie sprawę, że zbiłbym fortunę na ludziach płacących mi bajońskie sumy, byle bym tylko przestał śpiewać...
pozdrawiam!

kuba jasiewicz pisze...

hehehehe, co Pan mi tu konfabuluje, niech Pan nie konfabuluje, bo ja nawet nie wiem, co to znaczy!:-)))

co do triangulacji, to kojarzy mnie się z tymi drewnianymi wieżami, które do niedawna można było znaleść na szczytach gór i w środkach puszcz różnistych, tzw. wieże triangulacyjne, wyznaczały wierzchołki trójkatów, i był to sposób na pomiar powierzchni, eeee...., chyba jakoś tak :-) głowy nie dam...:-)

a co klepania tramwajów z metra- święta racja
chociaż raz na tydzien staram się wprowadzić nowy kadr...:-) i lenistwo sięgnęło już szczytów, bo wyszukuję je w internecie...
ech

no dobra
idę pomultiplikować
dostałem zamówienie...
zaczynam tramwajować na telefon...
:-)))