środa, 31 października 2007



glowna 4 pasmowka...

pan pancernik
gonilismy sie po krzunach...

swieta mial do mnie cierpliwosc...
i cwany w sumie jak cholera - jak jego kolega zdecydowal sie wierzgnac, to tak sie spryciarz ustawil, ze kolega w moja noge trafil, a nie w jego zebra...

pantanal natural ecological radical...

wtorek, 30 października 2007


...


mrowkojad olbrzymi, w skali cielaka, duza rzadkosc, duzy fart


Maryska w bieliznie

...

ryjek w ryjek...


kajmany sa pyszne...


wspolbiesiadnicy


praszczur naszej swojskiej swinki morskiej, skala ta sama


jak mowi Luka : waran coming out of the bushes...:)


dziura w skale, slynna jak cholera, zelazny punkt programu

dramatyczna wedrowka przez quebrada de cafayate


nie wiem, nie znam, nie rozumiem...

architektura organiczna...? motywy regionalne...?



2 h w Tucumanie

legendarna routa 40, 5 tys km z poludnia na pn (albo odwrotnie) argentyny, u podnoza And


miedzy cachi i cafayate

160 km na pace

w koncu puerto iguazu..


...


...


piony czy poziomy...?


gargante del diablo

wtorek, 23 października 2007

środa, 17 października 2007


cmentarz w cachi
w drodze z salty do cachi


w pewnym momencie zaczelismy uprawiac turystyke alternatywna

meta u Horacia



ciezko dojsc, jeszcze ciezej wrocic, kilometrowe proste, po godzinie marszu nie widac zadnych zmian w krajobrazie

lamy, vincunas, strusie nandu (cholery szybkie w nogach, ciezko zrobic fote...) no i flamingi
cisza dzwoni w uszach, od czasu do czasu pod nogami zachrzesci stosik bialych kosci


przedmiescia w kurzu i pyle, jak zwykle

...

miejski stadion
Abra Pampa, ziemia obiecana, jedyni gringo w miescie...

w dole widac autobus, dwie h podjazdu i zjazdu z przeleczy



...


...


Iruya, mniej niz tysiac mieszkancow


droga do Iruya, autobus wspina sie na ponad 4 tys

zdjecie "z lapy", siedzimy po lewej...

niedziela, 14 października 2007


zachod slonca na cmentarzu w Tilcarze

z trudem, ale jezdzi, sa swiadkowie


slup ogloszeniowy na naszym campingu

Tilcara
boskie miejsce, swietny camping, dobre wino, niezle asado, tania zielenina...:)
gdzies w andach

wieje pylem, slonce pali

argentyna, kierunek na Mendoze


oczywiscie stopem:)

z Chile do Mendozy, przelecz los libertadores, ponad 3 tys m

sobota, 13 października 2007

z reguly sa na chodzie...